Szalona radość Wikinga

Wikingowie wierzyli, że to co widzimy na niebie to nie chmury, a mózgi zmarłych olbrzymów. Złośliwi twierdzą, że wojownicy mieli takie wizje z powodu nadużywania piwa, nie ma w tym jednak prawdy. Wikingowie lubili, co prawda, się bawić i to nawet do upadłego, zawsze jednak gotowi byli na jak najbardziej trzeźwą walkę. Przecież tam, po drugiej stronie, czekały na nich wspaniałe nagrody: cudne dziewice i, oczywiście, hektolitry piwa. Wojownicy północy nie znali bowiem pojęcia grzechu. Obawiali się jedynie hańby.

Od Wikinga wybaw nas

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

picie z bydlęcych rogów to sztuka sama w sobie

Ślady Wikingów spotkać można na wybrzeżach niemal wszystkich krajów Europy. Siedem godzin drogi promem ze Świnoujścia do Szwecji dzieli polski Wolin i szwedzki Trelleborg, gdzie, w odtworzonych grodach z wczesnego średniowiecza, kultywuje się tradycje dawnych mieszkańców północy. Wikingowie przeszli do historii jako dzicy, bezwzględni i niezwykle dzielni wojownicy. We wczesnym średniowieczu bali się ich mieszkańcy przybrzeżnych osad od Wysp Brytyjskich po Półwysep Iberyjski, nawet Morza Śródziemnego. Wikingowie najeżdżali, rabowali, gwałcili, porywali. Na ogół nie znali litości, na morzu nie brali jeńców. Podbijali świat na świetnie skonstruowanych łodziach. Ich pierwsze wyprawy zaczęły się już pod koniec VIII wieku. Najpierw zaatakowali południową Anglię, aby potem ponawiać najazdy każdego lata. Wkrótce zaczęli łupić wyspy Szkocji, Islandii i Grenlandii. Udało im się wedrzeć w głąb lądu. Docierali do Francji, Hiszpanii i Niderlandów. Na Sycylii i w części południowych Włoch stworzyli własne królestwo, wypędzając stamtąd wcześniej Arabów. Mieszkańcy podbijanych terenów zwykli się modlić: od gniewu ludzi północy wybaw nas Panie.

Jęczmienna nagroda

iStock_000000976949Medium

statki Wikingów to symbol ich statusu społecznego

Tajemniczy lud z północy miał jednak też inne oblicze. Wikingowie byli przecież świetnymi żeglarzami, rzemieślnikami i jednymi z pierwszych odkrywców. Mało kto pamięta, że to oni właśnie przed Kolumbem dotarli do wybrzeży Ameryki. Byli także miłośnikami napojów wyskokowych, których nadużywali chętnie i przy wielu okazjach. Szczególnie hucznie obchodzili święta przesilenia letniego i zimowego. Przykład płynął z góry. Odyn, najważniejszy z bogów, pan świata, wojny i zwycięstwa codziennie odwiedzał boginię Sagę, aby na jej dworze popijać wino. Choć sam ostrzegał swoich wojowników przed nadużywaniem używek wszelakich, sam sobie nie skąpił przyjemności. Wikingom zapewniał je jednak dopiero po ich śmierci, i to obowiązkowo, w boju. Kiedy nadchodził czas wojny, Odyn wysyłał na ziemie boginie Walkirie. Dziewice – wojowniczki zbierały poległych i ich oręż z bitewnych pól i przenosiły do niebiańskiej Walhalli. Tam pojeni miodem – napojem wieczności Wikingowie po wieczny czas staczali boje przed boskim pałacem, który znajdował się w Afgardzie.
Trzeba przyznać, że picie nie było wtedy łatwą sprawą. Wikingowie pili głównie z bydlęcych rogów. Była to sztuka sama w sobie. Z przechylonego pod niewłaściwym kątem rogu, napój wylewał się jak morska fala, a i odpocząć od picia nie było jak. Rogu nie da się przecież postawić na stole. Ponieważ wino było wtedy napojem szalenie ekskluzywnym, Wikingowie raczyli się jęczmiennym piwem. Piły je nawet dzieci. Wojowniczy naród zwykł mawiać „zazwyczaj pijam piwo, wodę pijam, kiedy piwa nie ma”. A trzeba przyznać, że było to piwo nie byle jakie. Na ogół miało 9-10 procentową moc i mnóstwo zanieczyszczeń. Te zaś – jak uważają znawcy – powodowały wikingowskiego, kaca giganta. Powszechnie jednak wiadomo, że nawet w czasach historycznych, kaca powodowało coś zupełnie innego…

Zabawy na ostrzu noża

W roku 922, podczas pobytu w Bułgarze Wielkim, arabski podróżnik Ibn Fadlan uczestniczył w pogrzebie jednego z wodzów Wikingów. Kto widział film „Trzynasty wojownik” z Antonio Banderasem, który zagrał podróżnika, ten z pewnością przypomni sobie pierwszą scenę przedstawiającą te uroczystości. Wódz miał być zgodnie ze zwyczajem pochowany w łodzi. Arabskiego przybysza nie zdziwiło to, że pochówek poprzedzała dziesięciodniowa żałoba, ale to, że w jej czasie wszyscy bliscy zmarłego upijali się do nieprzytomności i przy okazji nieźle się bawili. W rogach mieli trunek o nazwie nibdh – dziś nie znamy jego składu – i z przepicia niekiedy umierali. Piła również niewolnica wodza, którą traktowano z szacunkiem, jak żonę zmarłego i która postanowiła przenieść się ze swoim panem do lepszego świata.
Co by nie mówić, Wikingowie stworzeni byli do zabawy i to mocnej. Generalnie lubili rozrywki gwałtowne. Organizowali walki ogierów, w których ginęło zazwyczaj jedno ze zwierząt. Zimą urządzali zawody pływackie. Ambicją było w nich podtopienie przeciwnika. Również gra w piłkę, zapasy, nie mówiąc już o żonglowaniu nożami, kończyły się często tragicznie. Ich zabawy bywały jeszcze bardziej szalone i niebezpieczne. Wojownicy w pełnym uzbrojeniu biegali dookoła po pijanemu po wiosłach wysuniętych poza łódź. Kto wpadł do wody, odpadał z gry, i to w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Wojownik z warcabami

iStock_000000469151Medium

wojowniczość Wikingów przeszła do historii

Aż trudno uwierzyć w tym wszystkim, że uwielbiali gry, które dziś nazwalibyśmy planszowymi. Podobne do warcabów polegały na zbijaniu pionków. Lubili również toczenie kamieni, albo odbijanie piłeczki za pomocą drewnianych „paletek”. Dziś takich zabaw może spróbować każdy, choć oczywiście w granicach bezpieczeństwa. Na wyspie Wolin (25 minut jazdy od terminala promowego, z ktorego pływają promy do Szwecji) mieści się „Centrum Słowian i Wikingów”. Tu można zobaczyć jak mieszkało się na przełomie IX i X wieku. Dębowo-modrzewiowe drogi dokładnie wyglądają jak te z czasów Wikingów. Dodatkową atrakcją jest zjedzenie wypiekanego na tradycyjnym palenisku podpłomyka lub domowego chleba. Szczególnie ciekawscy mogą pokusić się o zupę rybną na bazie śmietany i ziół. Również w Trelleborgu (pływają tam także promy ze Świnoujścia do Szwecji)czeka „twierdza” Wikingów, w niej zaś dzielni wojowie. Prawdziwe skarby wojowników z północy – ich wspaniałe łodzie – udostępniono w Muzeach Łodzi Wikingów w Oslo, oraz w takiej samej placówce w Roskilde w Danii. Podczas podróży po Skandynawii nie można ominąć też Gotlandii, nazywanej przecież Wyspą Wikingów. Odbywający się na niej w 32 tygodniu każdego roku festiwal umożliwia spróbowanie warzonego dawnymi sposobami piwa i doznanie tego, co prawdziwy Wiking czuł na drugi dzień po zabawie.

Joanna Lamparska

fot.: iStock

Kontakt