Sylwester po skandynawsku

31 grudnia, 365 dzień roku. Na całym świecie ludzie świętują zakończenie starego roku i życzą sobie, żeby ten nowy był jeszcze lepszy i pomyślniejszy. Nim jednak strzelą korki od szampanów warto poznać tradycje panujące po drugiej stronie Bałtyku.

W Polsce spłacamy długi i oddajemy pożyczone rzeczy, żeby wejść w nowy rok z czystym kontem. Nie sprzątamy, żeby nie wymieść z domu szczęścia. Samotni nasłuchują pierwszego imienia, jakie padnie po północy, bo ponoć tak nazywać się będzie ich przyszły partner. Skandynawowie są chyba nieco mniej przesądni, ale…

Na ulicach miast

W sylwestrową noc na ulicach skandynawskich miast robi się gwarno. Pije się ogromne ilości szampana. O północy Duńczycy rzucają się sobie na szyję z życzeniami. I jak słyszeliśmy, nie mają oporów czy wypada tak się zachować, czy nie. Po prostu, w tę noc wszyscy są dla siebie życzliwi. W Norwegii zaś największa impreza odbywa się na Placu Ratuszowym w Oslo. Sylwester po skandynawskuO północy pije się tam szampana lub grzańca zwanego gløggiem, który wywodzi się ze Szwecji, a popularny jest we wszystkich krajach skandynawskich. Jest to grzane czerwone wino z miodem i z przyprawami korzennymi – goździkami, imbirem i cynamonem. Dodaje się do niego także skórkę z pomarańczy i bakalie – zwykle migdały i rodzynki. Abstynenci też mają czym wznosić toast – w sklepach mogą kupić gløgg bezalkoholowy.

Sylwestrowy luksus

Szwedzi, na co dzień niezbyt rozrzutni, w sylwestrową noc pragną zażyć luksusu. Wybierają się zatem na wystawne przyjęcia do restauracji, dyskotek lub urządzają je w domach. Stoły tego dnia uginają się od niecodziennych rarytasów – homarów, ostryg, pasztetu ze skorupiaków, szampana lub wina musującego z „górnej półki”. O północy – tak jak w Polsce – rzuca się serpentyny, dmucha w rozwijane gwizdki, w niebo strzelają barwne fajerwerki. Sztuczne ognie są niezwykle popularne w całej Skandynawii, dawniej strzelano także ze strzelb i pistoletów, żeby odgonić złe moce. Ta jedyna w roku noc kończy się życzeniami i obietnicami, że ten nowy będzie lepszy.

Ołów na wodzie

W Szwecji istnieje też zwyczaj lania ołowiu na wodę, podobny do naszego lania wosku w andrzejki. O tym obyczaju możemy przeczytać m.in. w „Dzieciach z Bullerbyn” Astrid Lindgren. Ołów topi się w czerpaku nad ogniem, a następnie wylewa na zimną wodę. Otrzymany odlew jest wróżbą na nadchodzący rok. Jeśli jego kształt przypomina monetę, może to oznaczać, że nowy rok będzie dla nas korzystny pod względem finansowym.

 „Dzwony noworoczne”

31 grudnia o północy we wszystkich kościołach Szwecji zaczynają bić dzwony, choć zwykle są one zagłuszane przez huk petard. Tradycją jest także transmisja na żywo ze sztokholmskiego Skansenu, podczas której jeden z czołowych aktorów recytuje poemat Tennysona „Dzwony noworoczne”.Sylwester po skandynawsku

Tłuczenie naczyń

W niektórych częściach Polski, na przykład w Wielkopolsce, istnieje tradycja tłuczenia szkła przed domem kawalera, który ma stanąć na ślubnym kobiercu, to tzw. polter. Podobny zwyczaj mają Szwedzi, którzy o północy tłuką naczynia o drzwi swoich znajomych. Podobno odpędza to pecha i zaklina szczęście na cały rok. Gdy rano Szwed ujrzy pod swymi drzwiami skorupy, na pewno się ucieszy – oznacza to, że ma wielu życzliwych sobie przyjaciół.

Jak spędzić przełom roku w Skandynawii? Atrakcji jest bez liku. Możemy zaplanować sobie spotkanie ze świętym Mikołajem, wybrać się na przejażdżkę saniami zaprzęgniętymi w renifery, wziąć udział w safari na skuterze śnieżnym, wybrać się za koło podbiegunowe, by podziwiać zorzę polarną czy wspinać się na lodowce. Warto, bo jaki sylwester, taki cały rok!

Paulina Bartczak-Zalewska

fot. Stefan Isaksson, Mona Loose / Image Bank of Sweden, Shutterstock

Kontakt