Za wizytówkę Unity Line uważany jest prom Polonia. Jednostka oddana do eksploatacji w 1995 roku, nadal uchodzi za jeden z nowocześniejszych i najbezpieczniejszych promów pływających po wodach Bałtyku

SURSTRÖMMING

Śledź kiszony jest przysmakiem mającym korzenie w północnej Szwecji. Jest on konserwowany w puszkach.  Zaczyna się go jeść w drugim tygodniu sierpnia, gdy śledź leżał w puszce rok. Dla nie-Szweda ( a nawet i dla Szwedów którzy nie przepadają za tym specjałem) istnieje jednak parę problemów związanych z kiszonym śledziem. Po roku konserwacji, tworzą się w puszce gazy, które wypychają pokrywkę górna puszki na tyle, ze wygląda jakby mogła w każdej chwili wybuchnąć. Do tego, zapach po otworzeniu takiej puszki jest dla człowieka nie przyzwyczajonego nie do zniesienia. 

Święto MIDSOMMAR 

Święto MIDSOMMAR - obchodzone w pierwszą sobotę po 21 czerwca. Szwedzi są narodem ekstremalnie stęsknionym słońca i wystarczy parę wiosennych promyków by Szwed juz przebrał się w krótkie spodenki i T-shirt. Święto Midsommar jest obok Bożego Narodzenia największym świętem szwedzkim. Jest to dzień bardzo radosny, oficjalne powitanie lata. Daniami tradycyjnymi są przede wszystkim potrawy ze śledzia, do którego trzeba koniecznie wypić kieliszek (lub parę) wódki. Również truskawek nie może zabraknąć na letnim stole. Gdy pogoda pozwala, rodziny zbierają się w ogrodach. Dzieci ubierają się czasem w tradycyjne stroje, większość plecie wianki i zakłada je na głowę (stad tez tradycyjny obraz szwedzkiego dziecka z wiankiem na głowie). Tego dnia stawiane są również drzewka świętojańskie, które mają formę krzyża, przybrane liśćmi, kwiatami i wieńcami. Na części imprez ludzi tańczą dokoła takiego drzewka.

Łosie

Jadąc po szwedzkiej autostradzie, przejeżdża się obok zwierzęcia większego niż sarna co 33 sekundy! Nie oznacza to jednak, ze łosie stoją przy ulicy. Są to zwierzęta unikające kontaktu z ludźmi. Pamiętajmy jednak, że jadąc po drogach szwedzkich należy być świadomym tego, że życie w lasach jest dużo bogatsze niż w lasach polskich.

Święto Gęsi

10 listopada, w przeddzień św. Marcina, zbierają się wieczorem, przeważnie w restauracjach, grupki ludzi ze Skanii, południowej prowincji Szwecji. Nie robią tego ze względu na postać świętego, ale dla jego atrybutu - gęsi. Związek Marcina z gęsiami ma swoje uwarunkowania ekonomiczne. Na początku listopada gęsi są najtłustsze i jest to najwłaściwszy moment, by pozwolić im zejść z tego świata. We Francji, w ojczyźnie świętego Marcina, o tej porze roku kosztuje się także roczne wina. Francuski zwyczaj - gęś, wino, Marcin - upowszechnił się później w Niemczech, skąd w wieku XVI przywędrował do Szwecji. Gęsi były tutaj już w epoce kamiennej, ale ich pierwsze związki z Marcinem datują się od roku 1567 i dotyczą okolic Sztokholmu. Obyczaj ten pielęgnowały sfery wyższe do końca XVIII wieku, kiedy to w miarę coraz efektywniejszej uprawy ziemi zaczęto eliminować gęsie siedliska, ugory. Dwieście lat temu ptaki te spotykało się niemal wyłącznie w Skanii, gdzie przetrwały dzięki rozległym pastwiskom. Od tej pory tylko Skańczycy kontynuowali tę tradycję. Dlatego wielu sądzi, że obyczaj jedzenia gęsi na świętego Marcina pochodzi ze Skanii.
Punkt pierwszy menu stanowi mocno przyprawiona, słodko-kwaśna zupa, czernina, z gęsiej lub świńskiej krwi, różnie oceniana nawet przez Szwedów, toteż na ogół proponuje się w zamian coś innego, na przykład bulion. Daniem głównym jest pieczona gęś, a na deser można zjeść jabłecznik lub pieczony na rożnie, niebagatelnych rozmiarów sękacz, dawniej popularny w wielu miejscach, dzisiaj znany tylko w Skanii i w Pirenejach.
Czernina, pieczona gęś i sękacz stały się dla Skańczków symbolem ich prowincji, powodem do dumy, i pewnie wielu z nich wolałoby nie wiedzieć, że wszystko to wymyślono w latach 50. XIX wieku w pewnej sztokholmskiej restauracji. A poszczególne dania odsyłają do mistrzowskiej kuchni Renesansu.

Uczta rakowa

Ten, kto odwiedza Szwecję w sierpniu nie może nie zauważyć „rakowej" aranżacji sklepowych witryn. Sklepy papiernicze oferują śliniaczki w raki, papierowe talerze, serwetki i zabawne czapeczki, by nie wspomnieć o dużych lampionach z wizerunkiem okrągłej tarczy księżyca, w sklepach z wyrobami metalowymi można nabyć specjalne noże do raków, księgarze proponują rakowe piosenki, w sklepach z artykułami gospodarstwa domowego przyciągają wzrok wymalowane w raki półmiski, czarki, kieliszki i karafki, a w sklepach spożywczych oczywiście nie ma prawa zabraknąć mrożonych raków po okazyjnych cenach.
Nigdzie nie wielbi się tych skorupiaków równie mocno jak w Szwecji. Częściowo ma to uwarunkowania gastronomiczne. Szwedzki „rak szlachetny" jest bowiem dużo smaczniejszy od swoich krewniaków z innych krajów. Ale przede wszystkim właśnie w Szwecji jedzenie raków przybrało postać rytuału, któremu towarzyszą wszelkie możliwe rekwizyty, a szczególnie mile widziany jest prawdziwy księżyc w pełni.
Zwyczaj ten narodził się stosunkowo niedawno, nie powstał jednak pod wpływem sentymentu do romantyczności natury, to efekt biurokratycznych poczynań, w których wyniku sto lat temu zezwolono na połów raków wyłącznie podczas dwóch jesiennych miesięcy. Kiedyś jeziora w centralnej Szwecji obfitowały w to „czarne złoto". Trafiało ono do luksusowych restauracji Paryża, Londynu i Berlina. Gdy rakożerne szwedzkie mieszczaństwo - zwykli ludzie nie brali bowiem takiego „świństwa" do ust - musiało czekać na przyjemność delektowania się tym przysmakiem do późnego lata, aż się prosiło, żeby odpowiednio uczcić jego powrót na stoły. I tak się zrodziła kräftskiva - czyli przyjęcie rakowe. Ale w roku 1907 amatorów raków znów poraziła hiobowa wieść: grasująca wśród ich ulubieńców zaraza, dla odmiany szlachetnej zabójcza, bardzo poważnie przerzedziła szwedzkie wody. Zwyczaj organizowania kräftskiva przetrwał jednak dzięki sprowadzaniu tych skorupiaków początkowo z Turcji, później z Hiszpanii, a obecnie z Ameryki. Szwecja jest największym ich importerem.
Niełatwo jeść raki po szwedzku, ale udział w przyjęciu być może pozwoli nam zrewidować utarte wyobrażenia o szwedzkiej oziębłości.

Szwedzki Stół

Szwecja to kraj o zimnym klimacie, a zima jest czasem walki o przetrwanie. W dawnych wiekach, walcząc o szanse przeżycia, zajmowano się przede wszystkim konserwacją żywności. Suszono więc i wędzono. Marynowano, solono i kiszono. A wszystko to z pomocą całej gamy przypraw lub, jak przy wędzeniu, różnych gatunków drewna. I tak dzisiaj zachwycamy się potrawami o tajemniczym smaku, jakim obdarzyły je zioła, korzenie lub olcha, świerk czy jałowiec. Lato zaś sprzyjało rozwojowi tradycji towarzyskich. W tym "dużym" kraju na zjazdy rodzinne goście przybywali piechotą z dalekich stron. Spotkania zamieniały się w trzydniowe biesiady, a każdy z przybyłych starał się przynieść ze sobą dumę swojej kuchni. Stąd mamy tak imponująca różnorodność potraw. Tradycja przynoszenia ze sobą jakiejś potrawy jest w Szwecji żywa do dziś.

XVII wiek przyniósł arystokracji szwedzkiej wino niemieckie i obowiązek konwersacji z damami. Chłopi szybko przyjęli ten zwyczaj. Jednak - jak tu pić tak drogie wino, kiedy człek ubogi, jak konwersować, kiedy człek się wstydzi? I wówczas na pomoc przyszła zagryzana śledziem i serem wódka. Gdy więc kobiety przebrane wracały do izby, męska grupa gotowa już była do ich adoracji.

Jakże ekscytujące bywa proste życie. Tak też odebrała to arystokracja i szybko wprowadziła to "antidotum na onieśmielenie" na salony. Jak chłopi przed zabawą, tak szlachetnie urodzeni zapraszali do stołu z przekąskami - przed obiadem. Na stole gości witały chleb, masło, ser, śledzie, kiełbaski, gęsie piersi wędzone, wino i okowita owocowa. W początkach XVIII wieku pisano często w prasie europejskiej o tym "zaskakującym" przeżyciu, którego doświadczyć mogli cudzoziemcy w Szwecji. Angielski pisarz Nathaniel William Wraxall po pobycie w Szwecji w 1723 roku napisał: "Liczba potraw jest ogromna, ale wystawia się je bez gustu i ładu, wszystko od razu, co powoduje że potrawy w ciągu dwugodzinnego ceremoniału jedzenia stygną." Zagranicznym gościom przyszło obiadować na stojąco, dobierać przysmaków osobiście, a wszystko to w towarzystwie wykwintnych kobiet, pijących także - o zgrozo! - alkohol. A kiedy człowiek, syty do granic, marzył o chwili odpoczynku, prowadzony był, ku swojemu przerażeniu, do sali jadalnej na drugie danie.

Jak dobrze możemy zrozumieć dzisiaj to przerażenie. Smörgåsbord nie był bowiem zwyczajnym "przekąskowym stołem". Cóż, przy siedmiu rodzajach śledzia, anchois, wędzonym i marynowanym łososiu, ikrze z sielawy, wielu gatunkach sera, półmisach pełnych warzyw i owoców, zakąskach z mięsa, klopsikach i kiełbaskach, deserach i wielu gatunkach wódki "Aquavit", na ogół nawet i dzisiaj tracimy zdrowy rozsądek. A był to, wówczas, zaledwie początek szału zapachów, amoku smaków, kulinarnej ekstazy. XIX wiek to już niemal szaleństwo. Smörgåsbord zaczęto serwować w powstających restauracjach. Stoły były ustawiane w osobnych salach, a sama ich powierzchnia osiągała nierzadko 15 metrów kwadratowych.

W naszych czasach kompozycja potraw na "stole szwedzkim" trochę się zmieniła. Ich liczbę znacznie zredukowano, używamy mniej masła i śmietany. W dalszym ciągu cieszymy się z potraw ze śledzia, rostbefu, szynki, żeberek i klopsików. Dziś na smörgåsbord znajduje się więcej sałatek i warzyw. Dla zagranicznych gości egzotyczny może być „gravlax" (surowy łosoś marynowany). Tradycyjnymi deserami są sałatki owocowe, gruszki w syropie i torty. Smacznego!

Zakup alkoholu

Alkohol wysokoprocentowy (począwszy od piwa z wyższą zawartością alkoholu) można kupić jedynie w jednej sieci sklepów. W Szwecji państwo nadal ma monopol na sprzedaż alkoholu. Dlatego wszelki legalnie zakupiony alkohol pochodzi z jednego sklepu - SYSTEMBOLAGET, gdzie po pobraniu numerka zostanie się obsłużonym przez sprzedawców wyszkolonych w doradztwie na temat alkoholi. W sklepie tym zakupy mogą robić osoby, które ukończyły 20 lat, mimo że alkohol w restauracjach można już zakupić po skończeniu lat 18. Dlatego też Polak odwiedzający Szwecję nie powinien być zdziwiony że w sklepach spożywczych nie ma półki z alkoholem.

Święta Bożego Narodzenia

Święta Bożego Narodzenia rozpoczynają się w Szwecji 24 grudnia o godzinie 15.00. W tym czasie wyświetlana jest co roku - i co roku zawsze ta sama - godzina bajek potocznie nazywana „Kaczorem Donaldem. O godz. 15.00 w Wigilie ulice szwedzkie są zatem puste, naród gromadzi się przed telewizorem by po raz kolejny oglądnąć te same odcinki Kaczora Donalda. Tradycja ta wywodzi się z wczesnych czasów telewizji, gdy bajek jeszcze w ogóle nie pokazywano, i Kaczor Donald pokazywany w Wigilie był dużym wydarzeniem. Tradycji tej udało się przeżyć mimo olbrzymiej ilości dostępnych bajek. Nie obejrzenia Kaczora Donalda w święta oznaczałoby zniszczenie sobie i rodzinie Świąt.

SNAPSVISOR

Szwed w odróżnieniu od Polaka, śpiewa zanim się upije. W Szwecji istnieje silna tradycja „piosenek do sznapsa", tak zwanych SNAPSVISOR. Wspólne picie alkoholów mocnych - wódek lub sznapsów - odbywa się w następujący sposób: wódka zostaje rozlana do kieliszków, ludzie rozmawiają, śmieją się, jędzą, po czym ktoś wstaje i zaczyna śpiewać sam. Ludzie mogą się przyłączyć lub śpiewać samodzielnie w wybranej kolejności. Jest to tradycja niezmiernie dziwna dla polskich oczu, jednak bardzo sympatyczna. Istnieje niezliczona ilość „piosenek do sznapsa", poniżej tłumaczenie jednej z najbardziej popularnych:

 

Helan går                                               Cały (kieliszek) wchodzi
och Halvan åker radiobil                     A połówka (kieliszka) jeździ radiowozem
den som inte Helan tar                        Ten kto nie weźmie całego
den heller inte Halvan får                   Ten nie dostanie też połówki
Helan går......                                         Cały (kieliszek) wchodzi .......
(Helan tages)                                         (tu kieliszek zostaje wypity)
Sjung hopp faderallan lej.                   Więc śpiewajmy razem hop siup siup

 

Rodzina królewska

Szwedzka monarchia i szwedzki dwór od dawna pełnią jedynie funkcje reprezentacyjne. Nie znaczy to jednak, że się nie liczą w społeczeństwie. Narodowe poparcie dla szwedzkiego dworu i rodziny królewskiej jest bardzo silne, ich pozycji nie można kwestionować politycznie.

Obecnie panujący Karol XVI Gustaw pochodzi z dynastii Bernadotte, zapoczątkowanej przez napoleońskiego marszałka Jeana Baptiste Bernadotte, który w 1818 r. zasiadł na tronie jako Karol XIV Jan. Małżonka Sylwia (z domu Sommerlath) jest córka niemieckiego przemysłowca i Brazylijki. Para królewska ma troje dzieci: księżniczkę Wiktorię, księcia Filipa i księżniczkę Madeleine.

Szwedzki tron mogli dziedziczyć do niedawna wyłącznie męscy potomkowie dynastii. W 1980 ten zapis zmieniono, umożliwiając objęcie tronu księżniczce Wiktorii. Księżniczka (ur. 1977) przygotowuje się do przyszłych obowiązków królowej, zdobywając wszechstronne wykształcenie. Jako jedyna w Europie następczyni tronu-kobieta, stała się ku swojemu utrapieniu, obiektem nieprawdopodobnego zainteresowania paparazzich.

Mieszkać na dachu świata 

Najnowszym i najbardziej pożądanym apartmentowcem w Europie jest HSB Turning Torso - 190 m, skręcona wieża w szwedzkim Malmo, autorstwa hiszpańskiego architekta Santiago Calatravy. Każdy z apartamentowców ma inny rozkład a sam wieżowiec oficjalnie otrzymał prestiżową Nagrodę Światowego Rynku Nieruchomości  (na targach w Cannes). Calatrava autor wieżowców  m.in. w Nowym Jorku, opery w Walencji i kompleksu olimpijskiego w Atenach, otrzymał za Turning Torso tak dobre recenzje ze zaproponowano mu zaprojektowanie najwyższego  budynku w USA - 650 metrowego wieżowca w Chicago.

IKEA

Ingvar Kamprad dzisiaj jeden z najbogatszych ludzi na świecie założył firmę IKEA w roku 1943. Pierwszym produktem który zaczął  sprzedawać drogą wysyłkową był atrament do wiecznych piór. Jej nazwa powstała jako skrótowiec od wyrazów: Ingvar Kamprad (imię i nazwisko założyciela) oraz Elmtaryd i Agunnaryd (farma i parafia, w której się wychował).

Język szwedzki

Dla uczących się języka szwedzkiego 3 ciekawostki:

a) w Szwecji nie istnieje słowo „proszę". Zamiast tego używane jest słowo „dziękuje" na końcu zdania. Jest dość trudno się do tego przyzwyczaić,. Na przykład zamiast powiedzieć „Proszę o czekoladę" mówi się „Czekoladę, dziękuje". Słowo „dziękuję" używane jest zawsze i wszędzie.

b) W Szwecji w każdym regionie mówi się w innym dialekcie. Na przykład rodowity mieszkaniec Sztokholmu nie zrozumie rodowitego mieszkańca Malmö, i nawzajem. Dialekty wymagają treningu ucha i cierpliwości. Najtrudniejszymi dialektami są ponoć panujący na południu Szwecji w Skanii oraz ten panujący w Göteborgu.

c) nie zapomnijmy również, ze w Szwecji wszyscy mówią do siebie na „ty": szef, podwładny, nauczyciel czy policjant dający mandat - wszyscy mówią do siebie na „ty". Jest to objaw szwedzkiej równości, z której Szwedzi są bardzo dumni.

 

Wszelkie prawa zastrzeżone Unity Line Sp. z o.o. 2008
Created by HONKI Multimedia. CMS: HONKi PageEditor 3.0