Kino skandynawskie

Filmy skandynawskie to prawdziwa uczta dla kinomana. Tych, którzy lubią podążać tropem filmowych miejsc zachęcamy do wycieczki po Kopenhadze, podróży na Gotlandię, czy odwiedzenie wyspy Fårö. W tajemniczych zaułkach ulic i skalistych wybrzeżach na pewno uda się nam spotkać ślady kultowych już bohaterów tej świetnej kinematografii.
Dzisiejsze „kino północy” całkiem raźnym krokiem wychodzi z mroku, posępności i pesymizmu, z którym kojarzone było przez wiele lat. Dziś dla wielu odbiorców to kino wesołe i ciepłe, hołdujące prostym, pozytywnym wartościom. I co ważne – oprawione świetnym, prawie angielskim poczuciem humoru.
Niektóre filmy tak bardzo zapadają w pamięć, że wyzwalają ogromną potrzebę odwiedzenia miejsc, które zobaczyło się na ekranie. A zarówno bohaterów, jak i słynne miejsca kultowych już skandynawskich filmów nietrudno odnaleźć na mapie.

Ahoooj, Pipi!

pippi_tommy_annika

Kto nie zna Pippi?

Kto nie zna Pipi Langstrump? Które dziecko nie chciało mieć takich przygód, jak ta szalona, piegowata, rudowłosa dziewczynka? Dla niewtajemniczonych (musi być ich wyjątkowo mało!): Pipi ma dziewięć lat, mieszka całkiem sama jedynie z małpką i koniem w małym miasteczku w Szwecji. Jej zachowanie i wypowiedzi często obnażają hipokryzję dorosłych. Sama Pipi, mimo ciągle popełnianych gaf i skłonności do opowiadania niestworzonych historii, zawsze kieruje się dobrem innych, spiesząc na ratunek słabszym i poszkodowanym…
Bohaterowie słynnych filmów dla dzieci są wszechobecni w całej Szwecji. Domy „Dzieci z Bullerbyn”, „Karlssona z dachu” i właśnie Pipi Pończoszanki można oglądać w parku rozrywki w Vimmerby w południowej Szwecji, 300 km od Sztokholmu. Zaczęto go budować w 1981 r. kiedy trzy rodziny rozkochane w lekturach popularnej pisarki postawiły kilka domów według filmowo- książkowych opisów. Pomysł okazał się hitem, zatrudniły więc aktorów, utworzyły obiekty rodem z fabuły, a dziś do 10 hektarowego parku ściąga rocznie ok. 360 tys. turystów.
Jednak niekwestionowanym hitem Szwecji jest prawdziwy dom rudowłosej bohaterki – Villa Vilekulla, czyli Villa Śmiesznotka – zbudowany specjalnie na potrzeby filmu. Zobaczyć go można w Parku Rekreacyjnym Kneipbbyn w miejscowości Visby na wyspie Gotlandia. Dom zachował się prawie w takim stanie w jakim opuszczała go w latach siedemdziesiątych sławna Pipi.
A legenda głosi, że dawno temu Szwedzi tak bardzo ukochali sobie tę wyspę, że zdecydowali się nie opowiadać obcokrajowcom jak bardzo jest urzekająca… Na szczęście nie udało się. Romantyczne zaułki i tawerny, kilometry bezludnych, czystych, piaszczystych plaż, jaskinie ze stalaktytami oraz wszechobecność mądrej Pipi Pończoszanki rozsławiły Gotlandię w całej Europie.

Egon, masz plan?

Kino_1-3_Thisted_Olsenbande_2006_Sportretowane charakterystyczne sylwetki trójki członków gangu

Egon masz plan?

To zdanie najczęściej pada z ust dwóch opryszków osławionego cyklu filmów „Gang Olsena”, chyba najsłynniejszego dzieła w historii kinematografii duńskiej. Schemat filmu jest prosty – na początku każdego odcinka opryszek Egon Olsen wychodzi z więzienia, mając oczywiście opracowany precyzyjny plan następnego skoku. W realizacji tego planu pomaga mu dwóch sympatycznych kolegów – Benny, który umie prowadzić dowolny pojazd i otwierający wszystkie zamki Kjeld. Misterne i niestrudzone pomysły szalbiercze Egona kończą się zawsze tak samo – absurdalną katastrofą i więzieniem.
„Gang Olsena” był bardzo popularny w Danii, mniej poza jej granicami. Z dwoma wyjątkami, gdzie urósł do rangi kultowego: Polski i NRD. Zaowocował licznymi kontynuacjami, które stworzyły jedyny w swoim rodzaju cykl – serial składający się aż z 14 filmów.
Wątki z filmu szybko przeniknęły także do życia spoza ekranu – np. do niemieckiej polityki – gdy Ericha Honeckera, przewodniczącego Rady Państwa NRD zastąpił Egon Krenz, demonstranci na ulicach nosili transparenty z pytaniami „Egon, hast du einen Plan?“ (Egon, czy masz plan?) oraz „Egon, wir sind nicht die Olsenbande“ (Egon, nie jesteśmy gangiem Olsena).
Miłośnicy „Gangu Olsena” bardzo często przemierzają Kopenhagę śladami Egona, Bennego i Kjelda. Żaden z bohaterów filmowych nie rozsławił tego pięknego miasta jak oni. To właśnie na jej uliczkach rozegrał się pierwszy odcinek filmu, w którym opryszkowie próbują skraść Wazę Hohenzollernów wystawioną w słynnym Muzeum Tivoli. Nie ma jednak w Kopenhadze bardziej znanego miejsca, jak słynne więzienie Vrisdløse w dzielnicy Albertslund, do którego prowadzi ulica nazwana w 2004 roku Egon Olsens Vej (ul. Egona Olsena). To właśnie w tym więzieniu Egon Olsen misternie układał każdy swój genialny plan. To miejsce, którego nie może pominąć w swojej wędrówce po Kopenhadze żaden wielbiciel tego filmu.

Na chandrę

Nie sposób nie zostać fanem niektórych skandynawskich filmów od pierwszego wejrzenia. Jednym z takich obrazów jest świetny szwedzko-norweski obraz „Historie kuchenne”. Akcja filmu rozgrywa się w małej ośnieżonej wiosce Landstad w Norwegii. W powojennej Szwecji naukowcy odkrywają, że przeciętna gospodyni domowa podczas przygotowywania posiłków w ciągu roku pokonuje dystans równy … odległości od Sztokholmu do Kongo. Na tej podstawie szwedzki Instytut Badań Domowych zleca swoim pracownikom zbadanie zachowań norweskich samotnych mężczyzn.iStock_000011837113Small Żyjący na odludziu samotnik Izak godzi się na eksperyment… „Historie kuchenne” to zderzenie wizerunku zimnego, białego kraju ze świetnym dowcipem, a przy okazji rozprawienie się ze szwedzko-norweskimi stereotypami narodowymi. Podobnych filmów do „Historii kuchennych” w skandynawskiej kinematografii jest wiele. Można wymienić choćby filmy – „Jabłka Adama”, „Elling”, „Kumple” albo „Włoski dla początkujących”. Wszystkie – bardzo docenione na festiwalach i wszystkie – wprost idealne na chandrę.

Poziomki Bergmana

Warto jednak na dłuższą chwilę zatrzymać się przy klasyce skandynawskiego filmu. Tam odnajdziemy całą masę miejsc, które warto odwiedzić i które bezapelacyjnie kojarzą się z kinem Północy.
Jednym z filmów, na które warto zwrócić uwagę jest „Skarb rodu Arne”, urzekający obrazami przyrody będącej nie tylko martwym tłem fabuły, ale także jednym z jego bohaterów. Dodajmy – przyrody pięknej, ale wyjątkowo surowej. Zdjęcia ukazujące brzegi Cieśniny Skagerrak, na skutym lodem morzu, z mrocznymi statkami w tle i wyludnionymi wioskami, należą do najważniejszych w światowym kinie.
Nie da się mówić o kinie skandynawskim pomijając tak wielką jego postać, jaką jest Ingmar Bergman, człowiek, dzięki któremu oczy świata zwróciły się ku wyspie Fårö. Bergman przyjechał tu w 1960 roku szukać plenerów do swoich filmów i zauroczony tą wysepką już stąd wyjechać nie chciał. Na Fårö nakręcił m.in. „Hańbę”, „Godzinę wilka”, „Namiętności” i jedno z największych dzieł – „Tam gdzie rosną poziomki”, film obrazujący podróż staruszka, podczas której analizuje swoje życie. Tytuł oryginału „Smultronstället” – to nie tylko poziomki, oznacza on także idealną krainę dzieciństwa, miejsce, dokąd wracamy, by czuć się bezpiecznie. Bergman tak właśnie czuł się na Fårö.
Dziś na wyspę podąża tysiące miłośników kina, którym oferuje się wiele atrakcji związanych z działalnością Bergmana – w ostatnich dniach czerwca odbywa się tu np. „Tydzień Bergmana” – „najmniejszy festiwal filmowy świata”. Być może szukają śladów słynnego reżysera, ale urzeka ich pewnie to samo, co jego – skały, cisza i wytchnienie.
Nietuzinkowych miejsc ujętych w filmach skandynawskich jest wiele. Przykłady można by mnożyć i mnożyć. Wielbiciele tego kina wybierając się w podróż szlakiem kamery filmowej na pewno nie będą się nudzić, a doznań natury estetycznej będzie wiele.

Sylwia Turkiewicz

fot. Wytwórnia Bul Bul Film, Tommy Annika/Astrid Lindgren World, iStock

Zdjęcie tytułowe: kadr z filmu „Historie kuchenne”

Kontakt