Czego nie wiem o Laponii

„Nic nie wiem o Polsce, poza tym, że trwa tam teraz gorące lato” – mówiła Shinead O’Conor w jednym z wywiadów. Wyznanie artystki przypomina deklarację, którą może złożyć niejeden Polak – „Nic nie wiem o Laponii, poza tym, że mieszka tam święty Mikołaj”.

Laponia to taka kraina, która w powszechnym mniemaniu bliższa jest mitowi i baśni, niż realności. Nie ma tam wielkiej polityki, nie dotyczą jej wojny, przez pół roku trwa tam ciemność, jej mieszkańcy w ciszy zaparzają napoje z miejscowych ziół i hodują renifery. Gdzieś pośród głębokiego śniegu mieszka święty Mikołaj, który co roku przywozi prezenty dla nowoczesnych mieszkańców innych krajów spragnionych tego, co podstawowe – ciepła, dobroci, miłości. Te uczucia mogą pochodzić jedynie z miejsca, w którym woda nie ma chloru, zwierzęta żyją w symbiozie z ludźmi, a telewizja nie ma materiału na newsy. Cicho, spokojnie, pięknie. Każdy z nas do tego opisu mógłby dołożyć jeszcze własne wyobrażenie, stworzone gdzieś pomiędzy piątym a siódmym rokiem życia. Długo, długo nic… i nagle dowiadujemy się więcej o Laponii.

Ani państwo, ani miasto

Rdzennych Lapończyków jest dokładnie tyle samo, ile mieszkańców Suwałk – 70 tysięcy. Mimo, że zamieszkują Laponię od wieków, nie założyli samodzielnego państwa. Laponia (Sámpi) oficjalnie jest po prostu krainą znajdującą się na terytorium czterech państw – Norwegii, Szwecji, Finlandii i Rosji. Najbardziej przywiązani są do niej Finowie – w wielu ofertach biur podróży możemy natknąć się na zapis „Finlandia (Laponia)“. Być może wynika to z faktu, że właśnie w Finlandii znajduje się oficjalna stolica Laponii – Rovaniemi, a zaledwie osiem kilometrów na północ od miasta -siedziba świętego Mikołaja.

Nazwy „Laponia“ zaczęto używać dopiero w XVII wieku, zaś sama kraina bywała przez wieki własnością Norwegów, Szwedów, bądź Finów. Stolica Laponii zyskała prawa miejskie dopiero w 1926 roku. W czasie II wojny światowej miasto zostało doszczętnie zniszczone, a dopiero kilkadziesiąt lat po wojnie, w 1986 roku, Laponia zaczęła mieć własny hymn i flagę. Z dużym opóźnieniem Lapończycy (Saamowie) zaczęli przyswajać oświeceniowe ideały państwowości, ich kraj wydaje się powstawać powoli, na marginesie światowych pragnień – terytoriów, niepodległości i odrębności. A może wielkie rewolucje wcale nie były im potrzebne?

Ciche życie toczy się tam również dziś i nie wiadomo, czy jego autorami są rzeczywiście Lapończycy, czy znacznie mniej enigmatyczni Finowie. Ci ostatni inwestują głównie w przemysł turystyczny sprzedając to, co wytworzyła kultura lapońska. Dziś, podczas wizyty w stolicy krainy można kupić wszytko, co zrobione jest z kości, futra i skóry zwierząt z zaprzęgu Świętego Mikołaja. Typowymi wyrobami rękodzielniczymi Saamów są drewniane miski, noże oraz koraliki. Prawdziwe wyroby lapońskie (Duodji) noszą na sobie specjalny certyfikat. Wśród Lapończyków wciąż żywy jest folklor. Przejawia się to w oryginalnych strojach ludowych oraz zdobnictwie, ale także w sztuce. W muzyce do dziś pobrzmiewają elementy tradycyjnych joik – rytmicznych form śpiewu a capella.

Oswajanie krainy lodu

Rovaniemi – wbrew pozorom – nie jest nieosiągalnym celem podróży. Wystarczy kilkugodzinny lot samolotem. O łatwości dostępu do miasta Lapończyków, warto wiedzieć z jeszcze jednej przyczyny. Jest to miasto, którego uczelnia wyższa współpracuje w ramach popularnej wymiany studenckiej Sokrates-Erazmus z uczelniami w Polsce. Polscy studenci chętnie dzielą się na internetowych blogach swoimi przeżyciami z północnej krainy. Możemy tam znaleźć różnego rodzaju uwagi – od porad dotyczących kulinarnych specjałów, cen żywności, po wrażenia dotyczące samych mieszkańców: „Piwo fińskie wcale nie jest dobre / Finowie są bardzo nieśmiali i małomówni, ale się nie przejmujcie / Kino drogie – 9€”. Po przeczytaniu informacji, okazuje się, że lapońska stolica nie jest baśniową krainą, ale miastem jak wiele innych, gdzie nowoczesność miesza się z tradycją.

Jeśli nie planujemy studiów w Laponii, możemy potraktować ten region jako doskonałe miejsce do spędzenia wolnego czasu. Kraj można poznawać na wiele sposobów – od przejażdżek skuterami śnieżnymi, zaprzęgami, po wyprawy wspinaczkowe na ośnieżonych szczytach. Turystycznym magnesem jest – jak podają przewodniki – „duże prawdopodobieństwo zobaczenia zorzy polarnej“. Można ją oglądać na przykład w specjalnie przystosowanych do tego domach ze szkła, bądź w przezroczystych domkach lodowych, racząc się potrawami z łosia, renifera i niedźwiedzia. Na amatorów uroków zimna czeka Lodowy Hotel Jukkasjärvi, w którym noc spędza się w temperaturze – 5°C w nieprzepuszczającym zimna śpiworze.

Również niska temperatura pełni w tym rejonie rolę turystycznej atrakcji. Świadczy o tym chociażby fakt, że bardzo popularnym środkiem lokomocji w mieście jest… rower. Nawet polskim podróżnikom nie straszne są chłody rowerowych przejażdżek. Z internetowych relacji wynika, że rower nie jest przydatny jedynie w grudniu i styczniu, gdy temperatury spadają do -30 lub -34 stopni. Wtedy w rowerach zamarzają zamki…

Królestwo Świętego Mikołaja

Chyba najmniej ciekawy pośród wszelkich tajemnic Laponii pozostaje sam Święty Mikołaj, o którym można przeczytać niemal wszystko na jego stronie internetowej, obejrzeć mikołajową telewizję, drogą wirtualną zakupić „dvd widokówki” i mikołajowe dvd”, a na żywo podpatrywać jego życie codzienne rejestrowane przez dwie internetowe kamery. Życie Gwiazdora toczy się w rytmie popkulturowych trendów, choć trudno odmówić uroku zaśnieżonej zagrodzie, do której co roku zjeżdżają tysiące turystów.

Jednak serce „prawdziwej Laponii” nie daje się sprowadzić do pocztówkowych obrazków. Dla większości z nas odległa kraina pozostanie nieodgadniona, podobnie jak kultura najstarszych mieszkańców ziem położonych na północ od koła podbiegunowego. Powściągliwi Saamowie o ciemnej karnacji są tak samo tajemniczy, jak ich zimny i piękny krajobraz.

fot.: Stockshots, Terje Rakke/Nordic Life – VisitNorway

Print Friendly