Życie w Norwegii – krok po korku

Wybierasz się do Norwegii i chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o niej i jej mieszkańcach? Świetnie trafiłeś, mamy dla Ciebie kilka praktycznych rad odnośnie życia w Norwegii.

Nie zalicz falstartu

Nieważne, czy Twoje konto świeci pustkami, czy pęka w szwach, czy pracujesz na budowie, czy – jako prezes dużej firmy, czy masz pozytywne, czy negatywne zdanie o jakiejś partii politycznej, Norwegowie zawsze będą traktowali Cię tak samo jak wszystkich pozostałych – kimkolwiek jesteś, zostaniesz przyjacielsko przyjęty, pod warunkiem, że sam będziesz w taki sam sposób podchodził do innych. Jeśli nie chcesz zaliczyć falstartu już w pierwszych kontaktach z Norwegami, ani nie traktuj nikogo tak, jakby był gorszy od Ciebie, ani nie zachowuj się tak, jakbyś czuł się gorszym od innych. W relacjach z nimi po prostu bądź wyluzowany, zwracaj się do nich po imieniu, podawaj rękę na przywitanie (niezależnie od tego, czy stoi przed Tobą kobieta czy mężczyzna), ale nie zadawaj pytań typu: „Jak się masz?”, „Co u Ciebie?”, bo raczej nikt nie będzie Ci opowiadał najnowszej historii swojego życia i niekoniecznie będzie chciał słuchać o podobnych rzeczach od Ciebie.

Biznes to biznes

Na spotkaniu w sprawie pracy witaj się, jak to w Norwegii,  podając rękę, do rozmówców zwracaj się po imieniu, czuj się przy tym swobodnie i bądź przyjacielsko nastawiony, ale bez przesady, bo z natury Norwegowie nie okazują emocji. W czasie załatwiania interesów, pamiętaj, by mówić wyłącznie o interesach – inne tematy zostaw sobie na spotkania integracyjne. Negocjując warunki finansowe, nie startuj od wybujałej kwoty, którą później we wspaniałomyślnym geście obniżysz o 20 – 30%. Norwegowie zaczynają rozmowy o pieniądzach od podania wprost kwoty, która nieznacznie odbiega od ich ostatecznych oczekiwań. Rób dokładnie tak samo – w zapasie zostaw sobie jedynie kilkuprocentowy upust. W Norwegii targowanie się nie jest nawet takie jak Yeti – o ostatnim przynajmniej wszyscy słyszeli, chociaż obu nikt nie widział. Nie obiecuj też dużego wzrostu wydajności firmy po Twoim zatrudnieniu, lepiej skromnie powiedz, że dołożysz wszelkich starań, by byli z Ciebie zadowoleni. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości odnośnie pomysłów Twoich współpracowników, nie wahaj się nimi dzielić. Spodziewaj się też, że Twoje własne pomysły mogą być bez ogródek przez nich krytykowane. Nie bierz tego za bardzo do siebie – dla Norwegów jest to na tyle normalna praktyka w pracy, że nawet sami krytykują swoje własne pomysły. W końcu, „to nic osobistego. To tylko interesy”. W większości firm, gdy otrzymasz zadanie, dostaniesz również informację, do kiedy powinno ono być wykonane. Nigdy nie przekraczaj wyznaczonych terminów, ale i nie panikuj – spokojnie wystarczy Ci czasu na wykonanie zleceń.

Relacje prywatne

W relacjach koleżeńskich Norwegowie są szczerzy, otwarci, tolerancyjni, przyjaźni, uczynni i na serio traktują składane im obietnice – nawet te, których w Polsce nie bierze się do końca poważnie. Wymsknie Ci się przy od dawna niewidzianych Norwegach, że powinniście się kiedyś spotkać. Gdy ci się zgodzą, prędzej czy później zostaniesz gospodarzem imprezy w ich towarzystwie. Norwegowie w bardzo umiarkowany sposób okazują emocje. Jeśli nie chcesz na większości zdjęć znajdować w towarzystwie odpychających Cię osób, unikaj poklepywania ich po plecach czy obejmowania ramieniem. Umawiając się na godzinę 19, bądź o godzinie 19, również w relacjach towarzyskich Norwegowie są tak punktualni jak same zegarki. Na spotkaniach rozmawiaj o wszystkim, tylko nie o pracy. W Norwegii praca i życie prywatne to dwa odizolowane światy – coś jak oczekiwania wobec polskiej reprezentacji i późniejsza walka o bramkę honorową. W pierwszym z nich rozmawia się tylko o biznesie, w drugim – tylko o sprawach pozazawodowych.

Wybierając się na kolację do norweskiego domu, kup jakiś mały prezent dla gospodyni – kwiaty (poza białymi, liliami, goździkami, wieńcami i tylko w nieparzystej ilości), czekoladki, ciasta, wina, likiery itp. Wręcz prezent gospodyni, a po tym, gdy go rozpakuje, sam przywitaj się z pozostałymi gośćmi, podając rękę każdemu z osobna. Chociaż niemal we wszystkich  relacjach z Norwegami nie jest jasno określone, jak dokładnie powinno się zachowywać, to przy stole panują już szczegółowe zasady. Przykładowo, zanim napijesz się czegokolwiek, poczekaj aż gospodarz wzniesie pierwszy toast, zanim cokolwiek zjesz, poczekaj aż gospodynie rozpocznie posiłek, przed odejściem od stołu po norwesku („takk for matten”) podziękuj gospodyni za jedzenie. Wychodząc, pożegnaj się z każdym z osobna, podając rękę i zaproś gospodarzy na kolację do siebie, ale tylko wówczas, gdy jesteś gotowy na przyjęcie gości. Nie rzucaj słów na wiatr.

Wreszcie piątek

Wraz z nadejściem piątku spora część Norwegów znika w oddalonych od zgiełku miast lasach i górach. Gdy w weekend komórki Twoich norweskich znajomych będą poza zasięgiem, najprawdopodobniej udali się na piesze wędrówki. Co ciekawe, nie liczy się ilość przebytych kilometrów, a ilość spotkanych osób – im mniej, tym lepiej. Mogli również wyjechać do swoich drewnianych chat, znajdujących się gdzieś w głębokim lesie. Swoją drogą, wybierając się na wycieczkę do takiej chaty, nie spodziewaj się luksusów – nie ma w nich elektryczności, źródłem światła są świecie lub lampy naftowe, a toaleta znajduje się na zewnątrz. W zamian za odrobinę poświęcenia w takich warunkach na wyciągnięcie ręki dostaniesz jedne z najpiękniejszych krajobrazów w Europie.

Nikt nie mówi, że w weekendy miasta na dobre się wyludniają. Nie tylko natura ma swoich amatorów, puby i kluby również nie świecą pustkami. Ostatnie praktycznie niczym nie różnią się od tych, które znasz z Polski, poza tym, że kuchnia w klubach otwiera się około północy, a impreza kończy się około 4 nad ranem. Jeśli preferujesz domówki, pamiętaj o ciszy nocnej (od godziny 23 do 7) i wcześniejszym zakupie alkoholu. Dostęp do ostatniego jest na tyle ograniczony, że z szukaniem sklepu monopolowego otwartego po godzinie 18 jest jak szukaniem zaginionej Atlantydy – ile wysiłku nie włożysz, efekt i tak będzie żaden. Generalnie, trunki o objętości powyżej 4,75% alkoholu sprzedaje tylko jedna sieć 252 sklepów na… całą Norwegię – Vinmonopolet, która poza tym jest aktywnie zaangażowana w zmniejszanie ilości spożywanego alkoholu. Dlatego w dni powszednie sklepy zamyka się między 16 a 18, w soboty – między 14 a 15, a w niedziele w ogóle się ich nie otwiera. Do picia mają też zniechęcać nieproporcjonalnie wysokie ceny alkoholu. Przykładowo, za równowartość 0,5 litrowej butelki whisky możesz kupić nawet 20 litrów benzyny. Szerzej dostępne jest piwo, ale też nie jest na wyciągnięcie ręki – od godziny 20 w dni powszednie i 18 w soboty piwa nie sprzedaje się.

Wybierając się do restauracji, przygotuj się na to, że na rachunku będzie widniała ciężka do przełknięcia kwota. Wynika ona po części z ceny znakomitych norweskich potraw, a po części z tego, że napiwek dla kelnera jest już w nią wliczony.

Kuchnia norweska mięsem stoi

Jeśli nie jesteś pasjonatem kuchni świata i nie widziałeś wszystkich programów Makłowicza, najprawdopodobniej z kuchnią norweską kojarzysz głównie łososia i dorsza oraz potrawy z renifera. Chociaż norweskie restauracje nie wyrastają na rogu niemalże każdej ulicy, każdy, kto lubi zjeść mięso, znajdzie w nich coś dla siebie. Wspierana surowym klimatem i panującą dawniej biedą pomysłowość Norwegów, szybko doprowadziła do opracowania tradycyjnych metod konserwacji mięsa takich jak suszenie, wędzenie, solenie i marnowanie. Wśród tak przyrządzanych tradycyjnych potraw, najłatwiej trafić na tørrfisk – nieosolona ryba, zazwyczaj dorsz, suszona na słońcu. Dorsz podawany jest również jako klopsiki (fiskeboller) w sosie, kotlet rybny (fiskekaker), czy wreszcie w postaci… puddingu (fiskepudding). Jeszcze bardziej popularny jest łosoś, który przygotowywany jest na niemal każdy sposób. Dzięki temu można zjeść łososia gotowanego, smażonego, grillowanego, wędzonego, marnowanego, podawanego w postaci tataru, w zupie bądź z makaronem. Poza tym, warto spróbować wędzonych lub marnowanych pstrągów, świeżych śledzi oraz krewetek.

Chociaż kuchnia norweska słynie z ryb, paleta potraw mięsnych jest tak różnorodna jak katalog markowych piw w sklepie z browarami – większość jest dobra, tylko nie do końca wiadomo od zakupu którego zacząć. Znajdziesz w niej dania z wieprzowiny, baraniny, jeleniny, dzikiego ptactwa oraz mięso łosia lub renifera. Do tradycyjnych potraw mięsnych należy pinekjøtt, przyrządzony z osolonych i suszonych żeberek baranich, następnie moczonych w wodzie i gotowanych na parze. Na jej zjedzenie trzeba jednak poczekać aż do kolacji wigilijnej. Na co dzień jada się fårikål – baraninę gotowaną z kapustą, kjøttkaker – kotlety mielone, karbonader – płaskie, panierowane kotlety mielone,  fenalår – suszony udziec barani krojony w plastry, spekeskinke – suszona i podwędzona szynka wieprzowa, salami (z łosia, reniferowa bądź wieprzowiny) oraz spekemat – plastry z suszonej lub wędzonej szynki, albo kiełbaski poddane tej samej obróbce. Spekemat podaje się z cienkim chrupiącym pieczywem, śmietaną i jajecznicą, pozostałe potrawy – z kluskami, knedlami, plackami, naleśnikami lub po prostu gotowanymi kartoflami.

Chociaż generalnie norweskie menu budzi zaufanie i prezentuje się zachęcająco, nie wybieraj potraw na oślep. Szczególnie zastanów się dwa razy, zanim zamówisz danie o nazwie „smalahove”.  Niech wystarczy, że jest to potrawa przyrządzona z… owczego łba, a jej jedzenie rozpoczyna się od mięsa z… oczodołów.

Twoja rodzina w Norwegii

Z natury tolerancyjni Norwegowie otwarcie przyjmują obcokrajowców, którzy zamierzają się u nich osiedlić. Szerokimi pakietami świadczeń zachęcają również pracujące u nich osoby do ściągnięcia rodzin. Przykładowo, każda osoba zatrudniona w Norwegii jest objęta systemem ubezpieczeń społecznych, który zapewnia pracownikom i ich rodzinom opiekę medyczną oraz uprawnia ich do otrzymywania rent, emerytur i zasiłków chorobowych. Rodzicom małych dzieci Norwegowie oferują dofinansowanie do opieki przedszkolnej, a gdy nie zdecydujesz się na ich wysyłanie do przedszkola, otrzymasz comiesięczny zasiłek. Rząd norweski gwarantuje również bezpłatną edukację na poziomie szkolnictwa średniego.

Sytuacja nieco zmienia w przypadku studiów wyższych – ogólnie są one odpłatne, ale na szczęście jest to jedynie niewielka semestralna opłata rejestracyjna. Poza tym, przybysze z zagranicy mogą liczyć na wsparcie finansowe w postaci stypendiów. Gdyby Twoje dziecko nie dostało stypendium, musisz udokumentować, że posiada środki w wysokości 80 000 koron norweskich na każdy rok nauki. W zamian norweskie uczelnie oferują bogaty program nauczania, obejmujący kursy zarówno w języku angielskim, jak i norweskim, które kształcą specjalistów na potrzeby norweskiej gospodarki oraz dają możliwość uczestnictwa w międzynarodowych wymianach studentów z czołowymi uniwersytetami świata. Wszystko to otwiera znakomite perspektywy zawodowe przed absolwentami tamtejszych uniwersytetów zarówno na norweskim, jak i międzynarodowym rynku pracy.

fot. visitnorway.com

Print Friendly