Ven w Szwecji. Prywatna wyspa Tycho Brahe

Był postacią niezwykle barwną. W młodości stracił w pojedynku fragment nosa. Może nie skończyłoby się to tak źle, gdyby Tycho Brahe, słynny astrolog, astronom i alchemik, był podczas pojedynku trzeźwy.

IMG_7389

typowy wiejski domek na wyspie

Ale tak się nie stało. Później, przez całe życie używał protez nosa zrobionych ze złota, srebra lub miedzi. Tycho bywał również ekstrawagancki. Mieszkał z nim jasnowidzący karzeł o imieniu Jepp. Na swoim zamku astronom trzymał także ulubionego… łosia, który zabawiał odwiedzających Mistrza gości. Opowiadano, że łoś poniósł śmierć spadając ze schodów po tym, jak podczas kolacji dostał zbyt dużo piwa. Podróżując po Szwecji, nie sposób ominąć prywatnej wyspy Mistrza, tam, gdzie niegdyś stał jego zamek. To miejsce pełne wiatru, słońca, magii i oczywiście tajemnic.
Wyspa Ven leży w cieśninie Sund. Pierwsze informacje o tym miejscu pojawiły się w XIII–wiecznej sadze „Heimskringla”. W zamierzchłych czasach wyspa miała być świętym miejscem, niezwykle szanowanym przez Wikingów. Przez wieki Ven należała do Danii. W 1658 roku jednak Dania zrzekła się na rzecz Szwecji znacznej części swojego terytorium. „Jeśli nie dostanę Ven, zrywam pokój!” – oświadczył wtedy Karol X Gustaw. Wyspę dostał, a pokój zerwał i tak. Trudno się jednak dziwić, że władca pragnął magicznej wyspy. Wiązało się z nią mnóstwo legend i niezwykłych opowieści. Główne o astrologii, czyli czytaniu przyszłości z gwiazd.
Dzisiaj, na wyspę płynie się promem ponad godzinę. Nie można tam zabrać własnego samochodu, turyści poruszają się po Ven na własnych nogach, na rowerach, albo autobusem. Dzięki temu panuje tu niesamowity spokój. Przy drogach stoją kanki na mleko, maleńkie domki ocieniają stare sady. Zupełnie jakby zatrzymał się tu czas. W samym sercu wyspy znajduje się miejsce, które niegdyś było królestwem astronomii. W XVI wieku bowiem Ven została prywatną wyspą Tycho Brahe. On zaś był jej jedynym, niepodzielnym władcą.

Król obdarza łaskami

TBraheMuseum8

muzeum astronoma

Tycho Brahe, a właściwie Tyge Ottesen Brahe urodził się 14 grudnia 1546 roku w zamku Knutstrup w Skanii. Kiedy miał czternaście lat obserwował dobrze widoczne w Danii zaćmienie słońca. Ten dzień miał zdecydować o jego dalszym życiu. W chłopcu zrodziło się zainteresowanie niebem i jego sekretami. Odtąd poświęcił się całkowicie astronomii. Najpierw jednak nauczył się łaciny, niezbędnej w przyszłej pracy naukowej. Następnie rozpoczął studia na wydziale prawa oraz matematyki w Lipsku, a potem w Rostocku. Studiował również nauki przyrodnicze i astrologię w Wittenberdze, Bazylei i Augsburgu. Po ojcu odziedziczył spory majątek, mógł dzięki niemu poświęcić się swojej największej pasji. Od początku wiedział, że gwiazdy to jego przeznaczenie. W 1572 roku zamieszkał w Hervistad i rozpoczął pierwsze prace nad konstruowaniem przyrządów astronomicznych. Już w tym samym roku zaobserwował nową gwiazdę w gwiazdozbiorze Kasjopei. Była to wielka sensacja i napisana o tym książka zapewniła astronomowi sławę w całym świecie nauki. Król Fryderyk II zdawał sobie sprawę, sam interesował się nauką i sztuką, jakim skarbem jest taki badacz i podarował Tycho wyspę Ven. Brahe natomiast zbudował na niej niezwykły zamek. Był on tak pomyślany, aby mogli w nim mieszkać liczni goście, przede wszystkim inni badacze przybywający z najdalszych zakątków Europy. Budynek pełnił też funkcję instytutu naukowego.

Podziemne badania

EquatorialArmilla

schodki pod kopułę prowadzą w ciemność

Zamek został nazwany Uraniborg od Uranii, muzy astronomii. Tycho Brahe spędził w nim 21 lat. Tu opracowywał mapy nieba i wyliczał trajektorie planet, studiował właściwości ziół i budował nowe instrumenty astronomiczne. Wokół Uraniborga założył ogród, arcydzieło wzornictwa renesansowego, którego geometryczne formy odzwierciedlały, w założeniu, doskonałość boskiego stworzenia. Choć dziś po zamku nie ma już śladu, pozostały resztki ogrodu. Można sobie tylko wyobrazić, jak wszystko tutaj wyglądało. Za płotem zaś mieści się podziemne obserwatorium astronomiczne. Pamięta ono czasy wielkiego Tycho Brahe.
Pierwsze wrażenie jest niesamowite. Schodki pod kopułą prowadzą w ciemność, w której po chwili zaczynają przesuwać się światła i astronomiczne instrumenty. Choć pod ziemią jest dość ciasno, trzeba przyznać, że oglądanie gwiazd z tego miejsca musiało być bardzo romantyczne. Z głośników słychać odtworzone rozmowy samego Mistrza z jego uczniami. Wielkie wrażenie robi również multimedialna ekspozycja w Kościele Wszystkich Świętych, gdzie mieści się muzeum astronoma. W różnych częściach wyspy znajdują się też zaznaczone punkty, które mają odzwierciedlać położenie planet. Niektórych brakuje, nie zmieściły się na Ven, Tycho Brahe umieścił je w swojej wyobraźni gdzieś na wodzie.

Król wyrzuca astronoma

Niestety, kolejny władca nie był tak uduchowiony jak Fryderyk II. W 1597 roku Brahe popadł w konflikt z królem Christianem IV, opuścił wyspę Ven i osiadł w Niemczech. Dwa lata później otrzymał od cesarza Rudolfa stanowisko nadwornego astronoma i matematyka na dworze cesarskim w Pradze. Tam osiadł już na stałe, pławiąc się w mistycznej atmosferze czeskiej stolicy. Rudolf uwielbiał astrologów, otaczał się nimi i potrafił godzinami dyskutować o gwiazdach. Niestety, wkrótce doszło do feralnego przyjęcia i Tycho odszedł na „drugą stronę”, by osobiście sprawdzić jak wygląda niebo, które tyle lat badał. Na wyspie Ven został jednak jego duch. Niewiele osób wie, że astronom zbudował tu także młyn, w którym można było nie tylko mielić mąkę, ale i produkować papier. Dziś o tym miejscu przypomina niewielki słupek.
Ven to jednak cudowne miejsce nie tylko dla miłośników historii. Są tu również nieduże, ale piaszczyste plaże, działa kilka niewielkich, ale bardzo klimatycznych hoteli. Przy drodze zaś ludzie ciągle wystawiają malowane kanki na mleko. Zupełnie, jakby zatrzymał się tu czas.

Joanna Lamparska

fot.: The Tycho Brahe museum, Joanna Lamparksa

Kontakt