Ot-se. – Szwecja nasza

Wyobraźmy sobie, że nasze życie w Polsce nas rozczarowuje – zamiast zarabiać tyle, by godziwie żyć, móc utrzymać rodzinę i nie zadręczać się, że kupiliśmy jakiś za drogi ciuch – wciąż liczymy grosz do grosza. Jesteśmy wykształceni, po studiach, a zamiast robić karierę, siedzimy na bezrobociu. Nie jest to wizja z koszmaru. Tak wygląda rzeczywistość dla wielu Polaków, którzy, migrują za lepszym życiem do innych krajów. Na przykład do Szwecji.

Wyszukujemy zatem ogłoszenia o pracę. Włączamy komputer, szukamy w Internecie. Trafiamy na portal www.mojaszwecja.se. W zakładce „Ogłoszenia” możemy ogłosić się jako poszukujący zatrudnienia lub też odpowiedzieć na czyjąś ofertę. Warto też zalogować się na forum na tym serwisie. Być może ktoś da nam namiary na sprawdzoną i pewną pracę. Nie warto przecież jechać na ślepo, bez upewnienia się, że po drugiej stronie Bałtyku znajdziemy to, czego oczekujemy.

Załóżmy, że się udało. Mamy wymarzoną pracę, mieszkanie i wszystko zaczyna nam się układać lepiej niż w rodzimym kraju. Chcemy więc osiąść w Szwecji na stałe. Pojęliśmy podstawy języka, jako-tako dogadujemy się z kolegami Szwedami. Ale wciąż powraca jakaś nostalgia za ojczyzną, za świergotem rodzimego języka. Okazuje się, że wśród ludzi jesteśmy samotni. Czegoś brakuje. Vademecum na wiele bolączek jest dziś Internet. Zatem znów odpalamy komputer (a może raczej laptopa, bo już nas stać!) i próbujemy znaleźć w sieci jakiś lek na samotność.

Warto wrócić do tego, co już się sprawdziło. Wobec tego wklepujemy adres www.mojaszwecja.se. Na portalu jest już zarejestrowanych przeszło 11 tysięcy użytkowników! To może być strzał w dziesiątkę. Wśród nich możemy znaleźć przyjaciół, a może nawet… miłość. W zakładce „Społeczność” wyszukujemy zatem osoby, z którymi chcemy nawiązać znajomość, np. biorąc pod uwagę miejsce ich zamieszkania, wiek lub zdjęcie. Wielu z nich jest w takiej samej sytuacji jak my. Szwedzka mentalność, temperament czy zwyczaje zaczynają przytłaczać. Szukają więc tu towarzystwa rodaków, którzy czują podobnie jak my, mają podobne potrzeby i oczekiwania. W końcu we dwoje, troje czy w piątkę łatwiej żyć. Zwłaszcza jak się patrzy w tym samym kierunku.

Możemy ocenić zdjęcia, jakie zamieścili w serwisie użytkownicy, skomentować je, a jeśli ktoś nas szczególnie zainteresuje, wysłać wiadomość prywatną do tej osoby. Portal stwarza także możliwość poczatowania. W ten sposób zawiązujemy znajomości. Przez zakładkę „Kopacz” natomiast możemy przełączyć się na portal randkowy i tak spróbować poszukać partnera lub miłości swojego życia.

Istnieją także inne portale randkowe polsko-szwedzkie. Bo trzeba przyznać, że powiedzenie, że polskie dziewczyny najpiękniejsze są, ma również poparcie wśród szwedzkich mężczyzn, którzy doceniają i uwielbiają urodę naszych rodaczek. Jednym z najpopularniejszych portali randkowych tego typu jest serwis amorek.se. Jak zapewniają jego twórcy – jest on stworzony z myślą o Polkach i Polakach mieszkających w Szwecji, a co więcej – jest bezpieczny, ponieważ każde ogłoszenie jest sprawdzane indywidualnie. Innym takim portalem jest polishdating.se. Tu mamy nie tylko opcję wyszukania osób, pod kątem miejsca zamieszkania, wieku czy wyglądu, ale także stworzono nam możliwość tzw. live czatu. Znajomości takie możemy zawierać także przez inne serwisy, stworzone z myślą o Polakach migrujących do Szwecji – np. polskieserca.se.

Kiedy już znajdziemy tę osobę, która nas zainteresuje i umówimy się z nią na randkę, warto się zastanowić gdzie to spotkanie ma się odbyć i jak chcemy spędzić czas. Jeśli zawodzi nas kreatywność własna, możemy znów poszukać inspiracji w Internecie. Na portalu www.mojaszwecja.se znajdziemy podpowiedzi. Na forum użytkownicy wpisują np. informacje o zbliżających się koncertach oraz innych wydarzeniach. Jeśli zaś chcemy spędzić czas aktywnie, możemy poczytać, w jakie miejsca warto udać się rowerem.

A co jeśli randka się nie uda? I na to jest rada. Możemy poprawić sobie humor czytając na forum na portalu www.mojaszwecja.se najlepsze dowcipy. Dla rozluźnienia, oto jeden z nich: „Jasiu wraca do domu z przedszkola cały podrapany na twarzy. Mama wystraszona się pyta:
– Jasiu! Co się stało?
– Dzisiaj było mało dzieci w przedszkolu.
– Dobrze, ale co to ma wspólnego z tym, co ci się stało?
– Pani kazała nam ustawić się w kółko, złapać za rączki i tańczyć dookoła choinki”.

Więcej, niestety, trzeba doczytać samemu. Są nazbyt pieprzne…

Poprzez forum na portalu www.mojaszwecja.se możemy także poznać osoby mające podobne zainteresowania jak my. Istnieje tu wątek, w którym internauci chwalą się swoimi pupilami. Możemy więc obejrzeć zdjęcia różnych piesków czy kociaków. Jest to okazja do wymiany doświadczeń w opiece np. nad daną rasą psa. W innym topiku oglądamy zdjęcia fotografów-amatorów. I… jaka ta Szwecja piękna w obiektywie! O każdej porze roku. Można się w niej zakochać. A skoro mowa o zakochaniu… kiedy opęta nas ten stan, zwiększy się nasz liryzm. Istnieje tu kącik, w którym można opublikować własną twórczość.

A na koniec nieco poważniej. Dzięki portalowi www.mojaszwecja.se możemy także czytać artykuły zamieszczane przez użytkowników i zamieszczać swoje własne. Informują one o przeróżnych sprawach – od sukcesów Polaków w Szwecji, poprzez to, co wydarzyło się ostatnio w tym kraju, a zainteresowało naszych rodaków, po wieści ze świata, poruszające wszystkich, bez względu na narodowość.

Uf… okazuje się, że życie na migracji nie musi być wcale nudne i wszędzie można stworzyć sobie choćby namiastkę ojczyzny. Nawet po drugiej stronie Bałtyku można być blisko rodzimego kraju, rodaków, naszych obyczajów i tradycji.

fot: Mona Loose/Image Bank Sweden

Print Friendly