Greta Garbo, nierozwikłana zagadka XX wieku

Nigdy nie otrzymała Oskara za stworzoną przez siebie filmową kreację. Nominowana była cztery razy. Jednak kiedy na dobre zniknęła z ekranów i przestała istnieć dla świata, Akademia przyznała jej honorową statuetkę za jej „niezapomniane występy”. Zagrała w dwudziestu siedmiu filmach fabularnych. Karierę, na własne życzenie, zakończyła w wieku 36 lat. Znana jest głównie z tego kim – tak naprawdę – była, a raczej kim – być może – była. Sednem sławy i nieśmiertelności Grety Garbo jest niemożność rozwikłania jej tajemnicy.

To, co właściwie pewne w biografii Grety Garbo, to fakty z jej dzieciństwa i lat dojrzewania – momenty spędzone w Szwecji, tuż przed oszałamiającą karierą w Hollywood. Wszystko, co stało się potem, kiedy została objawiona ponadczasową królową ekranów, „szwedzkim sfinksem”, niepowtarzalną femme fatale, pozostaje w sferze domysłów, interpretacji i tych rodzajów „pewników”, które nigdy nie bywają potwierdzone przez osobę, której dotyczą.

Douglas-Ninotchka

Garbo jako Ninoczka

Garbo, z natury nieśmiała i zamknięta w sobie, miała wykorzystać tę „słabość” charakteru, jako swoją główną siłę, która za namową doradców stała się podstawą jej wizerunku. Nawet dziś, kiedy pisze się o niej, jako „autystycznej” i stworzonej do życia w odosobnieniu, trudno wykluczyć, że całe życie doskonale grała swoją showbiznesową rolę, a rola ta doskonale wkomponowała się w jej życie.

(Nie)wysoka dziewczyna do namydlania

Mała Greta, jeszcze nie Garbo, a Greta Lovisa Gustafsson przyszła na świat 18 września 1905 roku w Sztokholmie.  Biografie podają, że ważyła 3,5 kilograma i mierzyła 52 centymetry. Jest to zapewne o tyle istotne, że znakiem rozpoznawczym słynnej, dorosłej już Garbo był wysoki wzrost. Można wybaczyć więc ciekawość, co do tego, z jakiego „pułapu” wystartowała. Znamienne jest to, że dziś Greta wcale nie byłaby uznawana za wysoką.

Mierzyła zaledwie 171 centymetrów, jednak na wzrost ten miała narzekać całe życie. Nigdy nie narzekała jednak na pochodzenie, mimo, że urodziła się jako trzecie dziecko w prostej, biednej rodzinie. Zaczęła pracować już jako dziesięciolatka – roznosiła gazety, a zarobione pieniądze wydawała na bilety do teatru. W wieku czternastu lat podjęła pełnoetatową pracę w golarni męskiej, jako „dziewczyna do namydlania”. Rok później zmarł jej ukochany ojciec, a ciężar utrzymania rodziny spadł także i na nią. Dzięki znajomościom udało jej się zaczepić w sklepie z kapeluszami. Tam, została zaangażowana do sesji zdjęciowej z kapeluszami w roli głównej i szybko okazało się, że jej miejsce znajduje się przed obiektywem.

(S)twórca Garbo

Greta_Garbo_in_Queen_Christina

Garbo na planie „Królowej Krystyny”

Zanim Greta trafiła do filmu podejmowała się różnych zajęć. Sven-Hugo Borg, tłumacz aktorki i niejako sługa w czasie pierwszych lat jej pobytu w Hollywood, w krótkiej biografii gwiazdy przytacza historię, w której Greta pracuje jako sprzedawczyni w sklepie z tytoniem.

To właśnie w tym miejscu, a nie jak się powszechnie uważa, na przesłuchaniu w Akademii Królewskiego Teatru Dramatycznego, miał ją po raz pierwszy zobaczyć wielki Mauritz Stiller. Ten, w tamtych czasach, słynny szwedzki reżyser, określany jako geniusz i dziwak, miał od lat poszukiwać młodziutkiej, nieuformowanej dziewczyny, którą mógłby przeobrazić w wykreowaną przez niego od stóp do głów gwiazdę wielkiego formatu. Według Borga, Stiller doznał olśnienia widząc Gretę, sprzedającą mu paczkę papierosów, jednak ze względu na swoje niebywałe roztargnienie nie mógł sobie przypomnieć, w jakim sklepie ją spotkał. Dopiero, kiedy ujrzał ją ponownie na deskach teatru, rozpoznał w niej dziewczynę ze swoich demiurgicznych, artystycznych wizji i bez mrugnięcia okiem zaangażował do „Sagi o Goeście Berlingu” („Gosta Berling”), filmu, który otworzył jej drzwi do wielkiej kariery.

Obraz odosobnienia

Uważa się, że to Stiller wymyślił jej nowe nazwisko. Że to on nauczył jej każdego ruchu i gestu na scenie. To Stiller miał zapewniać Garbo, że najważniejszy jest jej image – image kobiety tajemniczej, nieodgadnionej, której milczenie i odosobnienie będzie wzmagało ciągły niedosyt i rozpalało wyobraźnię milionów. Jeśli wizerunek Grety był jego dziełem, Garbo może być uznawana ze jedną z najdoskonalszych kreacji showbiznesu. Oczywiście, najbardziej genialnym elementem tego wizerunku jest brak pewności, czy rzeczywiście był to image, czy prawdziwa natura szwedzkiej gwiazdy. Sven Hugo-Borg opisuje Gretę jako milczącą, tajemniczą, często zimną, nieodgadnioną, ponurą, stroniącą od towarzystwa… ale wspomina też, że także po Stillerze, w jej otoczeniu nie brakowało przyjaciół-doradców, którzy nakłaniali ją do podsycania tego enigmatycznego obrazu. Niemniej, nie ulega wątpliwości, że, kiedy Greta pojawiła się ze Stillerem w Hollywood, była przestraszoną, skromną dziewczyną, która najlepiej czuła się w zakamarkach hoteli i pustych apartamentów. Wszelkie towarzyskie rauty od samego początku miały napawać ją przerażeniem i wzbudzać niechęć.

Pociąg do Hollywood

Kariera Garbo potoczyła się bardzo szybko. Do Hollywood przyjechała w 1925 roku na zaproszenie Louisa Mayera, kierownika największej w Stanach wytwórni filmowej MGM. Mayer nie wahał się ani minuty, aby ją zaangażować. Nie odpowiadała mu za to obecność Stillera, który, zgodnie z plotkami, miał być tą właściwą gwiazdą, na którą „czaili się” amerykańscy producenci.

Greta i Ricardo Cortez

W rzeczywistości, było dokładnie na odwrót. Greta perfekcyjnie zagrała swoje pierwsze dwie role – w „Kusicielce” (The Temptress, 1926) oraz „Słowiku Hiszpańskim” (The Torrent, 1926). Podczas kręcenia Słowika, Stiller został z hukiem zwolniony przez wytwórnię, a Greta, która była do niego niemal fizycznie przywiązana zaangażowała się nawet w protest i nie przychodziła na plan przez wiele miesięcy. Była już jednak wielką gwiazdą. Wynegocjowała podwyżkę, wróciła do wytwórni i pogodziła się z odejściem Stillera, choć ten – aż do swojej rychłej śmierci – miał pozostać osobą, która miała na Garbo największy wpływ. Plotkowano o ich romansie, któremu zaprzeczać miała rzekoma homoseksualna orientacja Stillera. Tłumacz Borg, który w tym okresie był najbliżej ich obojga, przekonywał, że łączyła ich platoniczna, głęboka miłość, jaką żywić mogą do siebie tylko „stwórca” z jego „stworzeniem”. Ona była jego dziełem. A on był osobą, której zawdzięczała niemal wszystko. Ta więź była nie do zerwania.

Miłość bez happy endu

Jedyna wielka i prawdziwa miłość, jaka miała przydarzyć się Grecie pojawiła się na planie „Symfonii Zmysłów” (The Flesh and the Devil, 1927) w postaci aktora Johna Gilberta. Ich sceny miłosne podobno nigdy nie były dublowane – były prawdziwe. Widzowie mogli śledzić na ekranie jak między tym dwojgiem rodzi się pełne pasji uczucie, które targać miało nimi aż do przedwczesnej śmierci Gilberta. John miał się w tamtym czasie kilkukrotnie oświadczać Grecie, ta jednak nigdy nie zgodziła się tych oświadczyn przyjąć.  

Gilbert niespodziewanie ożenił się z aktorką Ivar Kreuger, lecz podczas kolejnych filmów kręconych z Garbo, pasja, która ich łączyła wybuchała na nowo.
Do nikogo innego, Greta nie miała żywić takiej miłości jak do Johna, jednak nawet to uczucie nie potrafiło wygrać z osobowością Garbo, która na dłuższą metę nie znosiła w swoim towarzystwie żadnej innej, poza nią samą, osoby.

Niegasnąca legenda

Po nakręceniu 27 filmów, w wieku 36 lat, Greta Garbo zakończyła swoją karierę. Mimo to, przez kolejne 49 lat, aż do swojej śmierci w 1990 roku, była obiektem ogromnego zainteresowania mediów. Jej legenda, w dużej mierze wykreowała się z niesamowitej gry aktorskiej, jednak jej głównym budulcem była niezwykła osobowość połączona ze wspaniałą urodą aktorki oraz pusta przestrzeń, którą po sobie zostawiała, dowolnie napełniania przez świat nieskończoną liczbą plotek. Prawie na pewno Greta Garbo miała być biseksualistką. Prawie na pewno miała romansować z aktorką Louise Brooks, Marleną Dietrich i pisarką, lesbijką Mercedes de Acosta. Korespondencja, jaką Garbo z nią prowadziła, opublikowana dopiero w 2000 roku, nie zawiera w sobie jednak ani jednej poszlaki, która miałaby tę tezę potwierdzać. Wśród plotek znalazły się i takie jak to, że Garbo miała córkę, że miała syna, że w latach 20. dokonała aborcji (ojcem miał być Gilbert), że była sympatyczką nazistów, że była brytyjskim szpiegiem, że oślepła, że potajemnie spotykała się z Michaelem Jacksonem… Jedyne co pewne, a dotyczące wielkiej Grety Garbo, jest to, że pozostała nieodgadniona. I to, zapewniło jej nieśmiertelność.
Katarzyna Anosowicz

fotografie pochodzą z Wikimedia Commons

Kontakt